poniedziałek, 14 maja 2007
pociągi manewrujące w ciemnościach
bardzo lubię pociągi. jako młodzieniec przemierzałem nimi kraj wzdłuż i wszerz. czy w sieci są pociągi? tak, i nawet takie bardzo szybkie i takie, do których jak raz się wsiądzie, to trudno wysiąść. właśnie mknę takim jednym, i coraz szybciej zjeżdża tunelem w dół. tylko relatywizm odczuć i wrażeń powoduje, że chociaż widzę już koniec tego tunelu (dno), to wbrew prędkości, ściana ta nie zbliża się w aż tak szybkim tempie. ale widzę ją bardzo dokładnie. w tej ścianie, a może w okiennej szybie, widzę swoją twarz. obrazek zniekształcony bitami przeżyć, i utratą danych. dziwi mnie tylko jeden fakt: moje oczy ciągle błyszczą. chyba ktoś mi kiedyś powiedział, że dopóki jest w oczach blask, to jest życie. czuję, że jeszcze odrobina została, i tylko muszę zdobyć się na odrobinę odwagi i wyskoczyć z tego pędzącego pociągu. i muszę zrobić to sam, ale to już mniejszy problem, bo w tym pociągu i tak oprócz mnie nikogo nie ma. właściwie nie wiem co jest poza tym pociągiem, ale to zapewne będzie przyjemniejsze niż spotkanie z murem. wyskoczę na zagubionej stacji, a później poszukam własnej ścieżki (alei). może ktoś będzie trzymał za mnie kciuki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Może i SAM, ale ten błysk...
Prześlij komentarz