zrobiłem sobie sesje, wyszedłem w swoją matrycę, domy, ulice. ktoś chodzi, a pogoda, ustawiona na upał. niech grzeje. w mikrogłośnikach mogwai, troszke chłodniej, nie tak jak w mojej lodówce, ale może być. wyszedłem sprawdzić czy ktoś żyje, czy ja żyję. tylko piksele, kolorowa euforia grzania. sucha trawa. brak akcji. wszyscy niby żyją. zamykam oczy, widzę to samo, brak wyobraźni.
zapuszczam się w stare, zapomniane klastry, może zabłądzę. ale czy ja tu w ogóle jestem...
(magiczną ścieżka dostępu trafiłem pod 13, i znalazłem zagubiony Bajt... i nawet mnie pamiętał, a minęło prawie 25lat-czyli ok.768960000sekund)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz